Kiedy jest najlepszy moment na start newslettera?

Żeby zacząć pisać newsletter trzeba mieć społeczność. I produkt.

Dzisiaj Ci pokażę dlaczego to nieprawda.

I dlaczego idealny moment na odpalenie newslettera to teraz. Nawet jeżeli nie masz ani produktu, ani społeczności.

Za pół roku sobie podziękujesz.

Za chwilę rozpykamy 3 powody, dla których warto zacząć newsletter bez produktu i społeczności:

  • ⛵️ powód #1: społeczność na własnych warunkach,
  • 🧡 powód #2: więcej czasu na budowę zaufania,
  • 😌 powód #3: zdrowa głowa.

Lecimy 👇

Nie nadajesz się do pracy na etacie?

Zapisz się do Sololettera – newslettera, w którym pokażę Ci jak stworzyć jednoosobowy biznes wspierający Twój styl życia.

I jak się nie zajechać przy okazji 🫠

    Podstawowe informacje dotyczące ochrony danych

    Powód #1: społeczność na własnych warunkach od samego początku

    Lepiej od razu budować społeczność na własnych warunkach. Społeczność, którą możesz zabrać ze sobą i przenieść gdzieś indziej, jeżeli zechcesz. Coś takiego daje Ci newsletter.

    Listę mailową możesz zawsze wyeksportować. Ale jeżeli pogniewasz się na Instagrama (albo on na Ciebie) i zechcesz przejść gdzieś indziej, to nie masz możliwości wyeksportowania kontaktów.

    A już całkiem pozamiatane, gdy stracisz dostęp do konta. Wtedy nie możesz nawet dać znać swoim ludziom, że przenosisz się gdzieś indziej.

    Coś takiego przytrafiło się Dawidowi Myśliwcowi z „Uwaga! Naukowy Bełkot”. YouTube zamknął konto, na którym Dawid od 2014 roku publikuje treści popularnonaukowe.

    Uwaga Naukowy Bełkot

    Spoiler: nie będę Cię trzymać w niepewności, Dawidowi udało się przywrócić konto.

    Dlatego najlepiej już od samego początku zabezpieczyć się przed przypałem i budować listę mailową. Czyli społeczność nad którą masz większą kontrolę.

    🐳 Sama kilka razy zmieniałam platformę do emaili

    Przez 5 lat prowadzenia mojego solobiznesu miałam do czynienia z:

    • Mailchimp,
    • Mailerlite,
    • ActiveCampaign,
    • ConvertKit (link afiliacyjny).

    Od ponad roku używam tego ostatniego.

    Za każdym razem zabierałam wszystkich „moich ludzi” ze sobą. Część z nich pewnie nawet tej zmiany nie zauważyła.

    Z Instagramem czy innym Facebookiem tak nie zrobisz.

    Powód #2: więcej czasu na budowę zaufania

    Z reguły nie myślimy za dużo nad kupnem papieru toaletowego. Idziemy do sklepu, bierzemy, wychodzimy.

    O ile ma minimum trzy warstwy, wiadomo.

    Ale jeżeli chcesz kupić kurs, który kosztuje co najmniej kilka stów i do tego wymaga od Ciebie zaangażowania 6 godzin tygodniowo przez 3 miesiące… to zdecydowanie mocniej się nad tym zastanowisz.

    I kupisz od kogoś, komu ufasz.

    Lista mailowa służy właśnie do budowy zaufania. A że zbudowanie zaufania chwilkę trwa, najlepiej zacząć od razu. Zanim jeszcze mamy jeszcze jakiś produkt albo usługę.

    Dzięki temu gdy już będziesz mieć jakąś ofertę, będzie już grupa ludzi gotowa powiedzieć „shut up and take my money!”.

    A tutaj przykład od Macieja Aniserowicza, który ten element ma już dawno rozpykany.

    Powód #3: zdrowa głowa

    Jeżeli nie masz społeczności, to zależy Ci na tym, żeby ją zbudować. Chcesz też pozostać w kontakcie ze swoją społecznością, żeby zrozumieć czego potrzebują i jak im możesz w przyszłości pomóc.

    Pierwsze co nam przychodzi do głowy to media społecznościowe.

    Jest tylko jeden problem. Media społecznościowe trochę nam ryją beret.

    Media społecznościowe są zrobione tak, żeby ciężko było się od nich odkleić. Wpadasz na chwilę, żeby zapytać o coś swoją społeczność. Godzinę później nadal oglądasz jakieś filmy z młodymi kozami w piżamach (w najlepszym wypadku), chociaż nie było tego w planie.

    I może nawet masz z tego powodu kaca.

    Ja proponuję traktować media społecznościowe jako narzędzie.

    Jedynym celem, dla którego mam konta na Instagramie, Facebooku i innych TikTokach, to budowanie świadomości mojej marki i zachęcanie ludzi do zapisów na newsletter.

    Żeby się nie dać złapać w pułapkę scrollowania niekoniecznie mądrych rzeczy, praktycznie nie loguję się na te konta.

    Zamiast tego mam jedną aplikację, która służy mi do publikowania treści na różnych kontach. I po prostu głównie publikuję, a komunikację prowadzę w ramach newslettera.

    Dzięki temu:

    • mam więcej czasu,
    • czuję się lepiej,
    • mam ogromną frajdę z odpowiadania na pytania moich subskrybentów bez rozpraszania się dramami w internecie.

    🐳 Aplikacja do publikowania w mediach społecznościowych

    Ja używam Metricool (link afiliacyjny). Nie jest super ładna, ale działa bardzo dobrze i nie kosztuje miliony monet (ma nawet darmowy plan).

    Pozwala mi publikować na Instagramie, Facebooku, TikToku, LinkedInie czy YouTube. Również krótkie formy wideo publikuję za pomocą tego narzędzia.

    Podsumowanie

    Z dzisiejszego artykułu wiesz, że warto zacząć newsletter od razu, żeby:

    • zacząć budować społeczność na własnych warunkach,
    • wykorzystać ten czas na budowę zaufania,
    • i zadbać o własną głowę.

    Więc jeżeli nie masz jeszcze swojego newslettera, to wiesz co robić.

    Załóż go!

    Biznes bez pracowników ⛵️

    Zapisz się do Sololettera – newslettera, w którym pokażę Ci jak stworzyć jednoosobowy biznes wspierający Twój styl życia.

    I jak się nie zajechać przy okazji 🫠

      Podstawowe informacje dotyczące ochrony danych

      Dodaj komentarz