Sekwencja mailowa vs newsletter: która opcja kiedy

Newsletter też można zautomatyzować.

Nie każdy i nie zawsze, ale automatyczne sekwencje mają mnóstwo zastosowań. I zdecydowanie warto część z nich wdrożyć w swoim newsletterze. Zwłaszcza jeżeli jesteś soloprzedsiębiorcą i nie masz za dużo czasu, z którym nie wiesz co zrobic.

Zobacz czym są sekwencje mailowe i jak możesz z nich skorzystać w swoim newsletterze.

Zbuduj mocarny newsletter 📬

Zapisz się i zobacz jak buduję swój newsletter od zera. Taktyki, sprytne narzędzia i dużo przykładów. Co tydzień w Twojej skrzynce.

Podstawowe informacje dotyczące ochrony danych

Czym jest zwykły newsletter

Zwykły newsletter to po prostu maile pisane na bieżąco, na przykład co tydzień.

Takim newsletterem jest mój Mocarny Newsletter. Siadam do niego co tydzień i wysyłam na Twoją skrzynkę.

Ma to swoje plusy: mam bacik nad sobą 🫠 Co tydzień muszę napisać artykuł (taki jak ten) i do niego kolejne wydanie newslettera i nie ma zmiłuj.

Kolejny plus: mogę się odnieść do czegoś, co się dzieje w tej chwili. Na przykład w Mocarnym Newsletterze wrzucam aktualizacje z budowy mojej własnej listy mailowej.

Dzięki temu subskrybenci mogą się na żywo przyglądać jak buduję listę mailową. I odgapiać.

👉 Zapisz się do Mocarnego Newslettera i zobacz jak mi idzie budowanie newslettera

Automatyczna sekwencja mailowa

Automatyczna sekwencja mailowa opiera się na automatyzacji wysyłki.

Tworzysz maile wcześniej, a następnie dodajesz je do automatyzacji. Ustawiasz tam komu i po jakim czasie mają się wysyłać.

🐳 Przykład: w Mocarnym Newsletterze po dołączeniu dostaniesz sekwencję 5 maili. Pierwszy to email powitalny, a kolejne cztery to maile edukacyjne. Dopiero po tym zaczniesz otrzymywać newsletter.

Automatycznej sekwencji można jednak także użyć do innych zadań. Przejdziemy do tego za chwilę.

🐳 Jeżeli szukasz informacji o sekwencji mailowej, spróbuj także pod „evergreen newsletter”.

Zwykły newsletter do bieżących wydarzeń

Zwykły newsletter ma kilka zalet. Możesz się w nim odnieść do bieżących wydarzeń, dlatego lepiej się sprawdzi w branżach, w których dużo się zmienia.

Np. w AI, tam co kilka dni wychodzi „nowe, przełomowe narzędzie”.

W newsletterze Twoi czytelnicy będą mieli też poczucie bycia w kontakcie z Tobą, co niekoniecznie wyjdzie przy sekwencji.

No i dodatkowo zajmujesz się jednym tematem przez tydzień (jeżeli newsletter wychodzi co tydzień). Newsletter możesz też zsynchronizować z publikacjami w innych miejscach, co może ułatwić planowanie i tworzenie treści.

Za to automatyczna sekwencja mailowa jest… automatyczna

Tworzysz maile raz i do tego możesz je ulepszać. I uważam, że to wspaniałe.

Gdy masz sekwencję maili, możesz na bieżąco obserwować ich statystyki i poprawiać na przykład ich tytuły lub treść. Dzięki temu kolejne osoby zobaczą już nową, lepszą wersję.

Sekwencja ma jeszcze to do siebie, że pozwala zaprojektować całą ścieżkę, np. edukacyjną. Zaczynasz od podstawowych tematów, by następnie przejść do czegoś bardziej zaawansowanego.

No i przede wszystkim, możesz trochę wyluzować, bo nie musisz już tworzyć maili regularnie. Nie musisz każdego tygodnia się stresować, czy masz o czym napisać. Albo czy masz wystarczająco dużo czasu, żeby to zrobić.

I co zrobić, jeżeli chcesz pojechać na wakacje na tydzień. Albo zachorowało Ci dziecko i zwyczajnie nie było czasu napisać kolejnego maila.

Małe minusy sekwencji mailowej

Maile musisz tworzyć trochę inaczej.

Musisz się skupić na tym, żeby ich treść była zawsze aktualna. Nie wrzucisz tam na przykład promocji na Black Friday, a żarty związane z wyborami w listopadzie 2023 roku, kilka miesięcy później nikogo już nie będą bawiły.

Kolejny minus, to Twoi subskrybenci mogą czuć, że nie mają z Tobą kontaktu na bieżąco.

Ale chyba najważniejsze, o czy musimy pamiętać, to żeby przeglądać te sekwencje od czasu do czasu. Trzeba się upewnić, że coś się nie zdezaktualizowało (na przykład nasza opinia w jakimś temacie). Łatwo zapomnieć, że wysyłamy jakąś komunikację, gdy nie robimy tego na bieżąco i automatycznie.

Automatyczna sekwencja mailowa: do czego

Mam kilka własnych przykładów.

Sekwencja powitalna

Pierwszy z nich, to sekwencja powitalna, którą mam na Mocarnym Newsletterze. W moim przypadku ta sekwencja ma kilka funkcji. Pierwsza z nich to funkcja edukacyjna. Ale z drugiej strony chcę dać się poznać przez te pierwsze maile.

W tych mailach mam także dużo wezwań do jakiejś akcji, z reguły odpowiedzi na maila. Chodzi o to, że chcę skłonić subskrybentów do odpowiedzi na te maile.

Z jednej strony naprawdę ciekawią mnie odpowiedzi, bo mogą posłużyć jako tematy kolejnych treści. A z drugiej strony odpowiadanie na moje maile zmniejsza ryzyko wylądowania kolejnych w spamie ☠️

Wyzwania

Na testelka.pl mam dostępne wyzwania programistyczne. Wystarczy zapisać się do listy z konkretnego formularza. Wtedy przez kilka dni automatycznie podeślę jedno zadanie dziennie.

To się też fajnie sprawdza jako lead magnet, czyli taka zachęcajka do dołączenia do listy mailowej.

Sekwencja sprzedażowa

Na testelka.pl można zapisać się do listy oczekujących na kursy. Po takim zapisie uruchomi się 7-dniowa sekwencja sprzedażowa z ofertą.

Przez te 7 wyjaśniam co zawiera oferta i rozbijam ewentualne obiekcje.

Sekwencja tematyczna

Mam jedną sekwencję (również na testelka.pl), która porusza jeden konkretny temat. Maile przychodzą co tydzień i mają trochę inną formę niż zwykły newsletter (są bardziej edukacyjne).

Sekwencja sprzedażowa produktów uzupełniających albo „wyższych” wersji

Zrobiłam takie coś kilka razy.

Mam na testelka.pl kurs Javy i kurs Selenium. Java to język programowania, a Selenium to taka biblioteka. Żeby zrobić mój kurs Selenium, trzeba znać Javę.

Przez jakiś czas sprzedawałam kurs Javy i Selenium osobno. Gdy przestałam zorientowałam się, że Ci którzy kupili tylko jeden z tych kursów nie będą mieli możliwości dokupić drugiego.

Odpaliłam wtedy dla obu grup sekwencję, w której zachęcałam do przeskoczenia na wyższy plan (Java+Selenium).

Podobny manewr zrobiłam, gdy rezygnowałam z subskrypcji na rzecz płatności jednorazowej.

Inne sekwencje, które możesz wypróbować

Podrzucam jeszcze kilka pomysłów:

  • sekwencja po zakupie (możesz w ten sposób edukować jak korzystać z produktu),
  • sekwencja odzyskująca (wysyłana do osób, które nie otwierają naszych maili i nie klikają w linki),
  • sekwencja dla porzuconych koszyków (maile wysyłane do osób, które dodały Twój produkt do koszyka, ale nie dokonały zakupu),
  • sekwencja sprzedażowa produktów uzupełniających albo „wyższych” wersji.

A najlepiej, to… korzystać z obu

Super się sprawdzi korzystanie z obu podejść, czyli newslettera i sekwencji.

Zwykły newsletter sprawi, że będziesz w stałym kontakcie z subskrybentami. Sekwencje mogą pozwolić nauczyć czegoś Twoich subskrybentów, dać Ci się poznać jako ekspert albo zwyczajnie dać coś jeszcze tym, którym cotygodniowy newsletter nie wystarcza.

Zbuduj mocarny newsletter 📬

Zapisz się i zobacz jak buduję swój newsletter od zera. Taktyki, sprytne narzędzia i dużo przykładów. Co tydzień w Twojej skrzynce.

Podstawowe informacje dotyczące ochrony danych

Dodaj komentarz